Dziennik budowy
Deweloper czy firma budowlana? Różnica, która kosztuje
„Buduje domy" — pod tym samym zdaniem kryją się dwie zupełnie różne umowy. Słowa „deweloper" i „firma budowlana" brzmią wymiennie, dopóki nie zaczniecie czytać aktu notarialnego. Wtedy okazuje się, że jedno słowo decyduje, gdzie leżą Wasze pieniądze przez następne dwa lata i kto odpowiada, gdy coś pęknie. Nie chodzi o marketing. Chodzi o to, jaki dokument podpisujecie i jaka ustawa za nim stoi.
Trzy rzeczy z mocy prawa
Kiedy kupujecie od dewelopera — tak jak na Srebrnym Spocie w Gdańsku Matarni — kupujecie pod ochroną ustawy deweloperskiej. To nie jest formalność — to konkretny mechanizm, który działa niezależnie od tego, jak bardzo komuś ufacie. Trzy rzeczy dostajecie z mocy prawa, nie z dobrej woli sprzedającego:
- Rachunek powierniczy. Wasze wpłaty trafiają na wydzielone konto w banku. Bank uwalnia środki deweloperowi dopiero po zrealizowaniu kolejnych etapów budowy — nie z góry, nie „na zaufanie". Jeśli budowa stanie, pieniądze nie wyparowują razem z nią.
- Umowa deweloperska w formie aktu notarialnego. Notariusz, harmonogram płatności powiązany z postępem prac, prospekt informacyjny z parametrami inwestycji. Wszystko spisane, zanim wpłacicie pierwszą złotówkę.
- Rękojmia na budynek. Pięć lat odpowiedzialności za wady — ustawowo, bez negocjacji. To nie gwarancja, którą ktoś łaskawie daje. To prawo, które już macie.
A co daje „firma budowlana"?
„Firma budowlana" w potocznym sensie to ktoś, kto stawia dom najczęściej na zlecenie i na umowie o roboty budowlane albo umowie o dzieło. Bywa to świetny wykonawca. Ale konstrukcja prawna jest inna: zwykle nie ma rachunku powierniczego, harmonogram płatności bywa ustalany dowolnie, a ochrona kupującego zależy od tego, co uda się wpisać do umowy — nie od ustawy, która stoi za Wami z urzędu. Różnica nie leży w jakości muru. Leży w tym, co się dzieje, kiedy coś idzie nie tak.
Dlatego pierwsze pytanie przy zakupie nie brzmi „ile za metr". Brzmi: kto jest stroną umowy i jaki to dokument. Sprzedającego sprawdzicie w KRS w dwie minuty — numer jest publiczny. Formę umowy i obecność rachunku powierniczego sprawdzicie w prospekcie. To są fakty do zweryfikowania, nie obietnice do uwierzenia.
My działamy pod numerem KRS 0000579954 — możecie nas sprawdzić w publicznym rejestrze w dwie minuty. Za nami cztery osiedla serii „Srebrny"; w części z tych domów mieszkają nasze rodziny i znajomi. A to, jak budujemy ściany, fundament i strop, opisujemy nie przymiotnikiem, tylko liczbą:
Budynek jest takim termosem. Jest zrobiony na płycie fundamentowej, nie na ławach — a pod płytą jest warstwa 20 centymetrów styropianu.
Sebastian, wspólnik BRS Invest — na budowie przy Telewizyjnej
U nas to wygląda tak, jak powinno: umowa deweloperska u notariusza, rachunek powierniczy dla inwestycji, pięć lat rękojmi na budynek. Usterki zgłaszacie bezpośrednio do nas, nie do call center — mieszkamy i pracujemy pięć minut od osiedla. Na odbiór techniczny możecie przyjść z własnym inspektorem. To nie problem, to standard. Nie dlatego, że jesteśmy mili — dlatego, że tak działa zakup od dewelopera. Jak mówi Bartosz: „Ja tych domów się nie wstydzę."
Wszystkie ceny i parametry podawane przy inwestycji mają charakter orientacyjny i nie stanowią oferty w rozumieniu art. 66 Kodeksu cywilnego.
